Goldenlib.com
Читать книги онлайн бесплатно!
  • Главная
  • Жанры
  • Авторы
  • ТОП книг
  • ТОП авторов
  • Контакты

Czterej pancerni i pies

Часть 113 из 209 Информация о книге

Wolno przekradał się krzakami, przypadał do ziemi, gdy obok szli ludzie obcy, ale dziś nikt nie zwracał na niego uwagi — wszyscy zajęci byli rozpoczętą przeprawą i walką toczoną na tamtym brzegu. Tyle że za każdym razem trudniej mu było wstać, mięśniami wstrząsały dreszcze, piekła rana, a głowa stawała się coraz cięższa.

Nie dostrzeżony dotarł do drogi, którą zaledwie wczoraj jechał ze swym panem do Marusi. Spojrzał w jedną, drugą stronę i wybrawszy właściwy kierunek, ruszył dalej. Potknął się o korzeń, ciężar łba zarzucił nim raz i drugi.

Upadł, chciał wpełznąć między krzaki, ale świat w oczach zmętniał mu i zgasł.

...Kiedy odzyskał przytomność i obrazy wróciły pod uniesioną powiekę, zobaczył nad sobą niewyraźne sylwetki dwóch ludzi. Mówili coś do siebie, jeden lekceważąco machnął ręką, a drugi podniósł automat do strzału.

Na widok lufy Szarik szarpnął łeb i warknął. Poznawszy sierżanta z żandarmerii, usiłował machnąć ogonem, ale mu się to tylko częściowo udało.

— Pilnuj, nie daj uciec — rozkazał sierżant żołnierzowi i odszedł szybkim krokiem.

Szarik pomyślał, że pewno po wodę poszedł i da mu pić.

Za chwilę podoficer wrócił z młodziutkim chorążym.

— Ten sam. Poznał nawet i chciał zamerdać.

— Miałem nosa, że tamten młody to szpieg — zdecydował chorąży. — Psa z meldunkiem posłał za rzekę. Dlatego taki zmachany i mokry. Weźcie go i przy wiążcie dobrze, a ja dzwonię do sztabu.

Oficer odszedł, a wilczur, pozwoliwszy zawiązać sobie rzemień na szyi, leżał na ścieżce, wypoczywał, czekając ufnie pomocy, i spoglądał na maszerującą drogą radziecką piechotę. Żołnierze szli rozmaicie odziani, jak to na froncie, kryli i równali nie tak jak na defiladzie, ale krok równo unosił falę hełmów kołysaną śpiewem.

My wintowku boje wuju
niezabudiem nikogda

— wyciągał zapiewajło. Szeregi czekały, aż przygaśnie ostatnia nuta, i chór podchwytywał:

Rozwiwajsia w rozsypnuju
Łutsze budiet bit’ wraga.

Za ostatnim szeregiem była przerwa, z dala nadciągał następny oddział i Szarik nagle stanął na nogi, szarpnął się, zaciskając na szyi rzemień, gdyż zobaczył na czele Czernousowa, a w pierwszej czwórce na prawym skrzydle, obok największych dryblasów, drobniutką sanitariuszkę Marusię-Ogoniok.

Ech jediet kozak, letit samolot
Krasnaja piechota...

— Odstaw! — niespodzianie rozkazał starszyna.

Maszerując nasłuchiwał uważnie, bo mu się zdawało, że szczekanie usłyszał. Ależ tak, gdzieś blisko zaszczekał i teraz skomli żałośnie pies.

— Kak dumajesz? — spytał, odwracając się w stronę Marusi.

— Na Szarika pochoże, towariszcz starszyna.

— Razwiedczyki... stoj! Wolno.

Zatrzymali się zwiadowcy, a Czernousow, gdy tylko zszedł z drogi, zobaczył leżącego pod sosną wilczura z linką na szyi, ze związanymi przednimi i tylnymi łapami.

— Kakowo czorta — zaklął starszyna.

Nie zwracając uwagi na wartownika przyklęknął i dobywszy noża rozciął rzemień.

— Starszyna! — okrzykiem starał się go powstrzymać nadbiegający chorąży. — Zostawcie. To niemiecki wilczur.

— Alzacki, nie niemiecki.

— W niemieckiej służbie.

— Oszejnik widieli? — Czernousow wskazał obrożę.

— Każdy może zrobić. Nie wasza rzecz, zostawcie.

Czernousow schował do pochwy nóż. Wstał i uważnie patrzył na młodego oficera.

— Sobaka nie niemiecka, nasza. Wot widitie...

Szarik dźwignął się, stanął chwiejnie na zdrętwiałych nogach i unosząc mordę, polizał zwiadowcę w rękę.

— Zostawcie, powiedziałem. Patrol!

Sierżant i szeregowiec stanęli u jego boku z rękami na pistoletach maszynowych.

— Da szto wy? Pugat’ zadumali?

Czernousow uśmiechnął się i włożywszy do ust dwa palce gwizdnął po zbójecku. Na ten znak zwiadowcy otoczyli swego dowódcę półkręgiem groźnych twarzy.

— No, jak? Jeszcze macie zamiar straszyć? — spytał chorążego, a potem zwrócił się do swoich: — Uznajotie sobaku?

— Kakże niet? Szarik! Nasz Szarik.

— Bieritie jewo na płaszcz–pałatku. Ustał i ranienyj.

Ogoniok opatrzyła już łapę rozciętą kulą i ułożyła psa w brezentowej kołysce, zawieszonej na dwu karabinach, a Czernousow, zasalutowawszy regulaminowo chorążemu, wrócił na drogę, mówiąc półgłosem do sanitariuszki:

— Widieła, kakoj naczalnik? Mołodoj, a dusza żandarmskaja.

— No poczemu sobaka zdies’? Czto s Jankom, s rebiatami? — niepokoiła się Marusia.

— Pożywiom, uwidim — odpowiedział zatroskany Czernousow i żeby ją pocieszyć dodał: — Może już pod Berlin dojechali?

Zwiadowcy bez komendy stanęli w szyku.

— Szagom... marsz.

Ruszyli, przybili trzy kroki i zaraz w pierwszej czwórce ktoś świsnął, podjął przerwany refren:

Ech jediet kozak, letit samolot
Krasnaja piechota do Bierlina dojdiot.

Do Berlina nie było daleko: od granicznego słupa, który na brzegu Odry ustawiła załoga „Rudego”, w linii prostej do samej Bramy Brandenburskiej wszystkiego sześćdziesiąt siedem kilometrów, a spod Cedyni to nawet mniej niż sześćdziesiąt. Szosą od Kostrzyna — dziewięćdziesiąt jeden. Tyle że wszystkie drogi i ścieżki zostały przegrodzone rowami przeciwczołgowymi, zaporami z betonowych i metalowych jeży, polami minowymi i okopami, a gdzie niżej — zatopione wodami rzeki.

Przylegające do Odry tereny ufortyfikowali hitlerowcy na głębokości czterdziestu kilometrów trzema pasami umocnień, składającymi się z dziesiątek pozycji, setek rejonów przeciwpancernych i tysięcy zamaskowanych działobitni oraz stanowisk dla niszczycieli czołgów.

Przekształcone w twierdzę centrum Berlina otoczyli trzema obwodami obrony, każdy z paru linii okopów, każdy setkami barykad przegradzający ulice.

Hitlerowskie dowództwo rozformowało wszystkie zapasowe jednostki, szkoły i akademie wojskowe, wszystkich wysłało do Berlina i nad Odrę, mało dbając o zbliżających się z zachodu Amerykanów i Anglików.

„Wojna rozstrzygnie się nie na zachodzie, lecz na wschodzie, przede wszystkim w pasie naszej 9 armii — pisali 3 kwietnia kierownicy hitlerowskiej partii do dowódców pułków i dywizji. — Oczekiwane natarcie bolszewików musi być odparte bez względu na okoliczności. Warunki po temu istnieją — posiadamy niezbędną ilość ludzi i uzbrojenia. Nasz wzrok winien być skierowany tylko na wschód, bez względu na to, co się będzie działo na zachodzie. Utrzymanie wschodniego frontu stanowi nieodzowny warunek przełomu w wojnie na naszą korzyść...”

„Walczcie o każdą ulicę, dom i ruinę, o każdą piędź ziemi.” — żądał rozkaż niemieckiego naczelnego dowództwa skierowany do miliona żołnierzy, którzy bronić mieli berlińskiego kierunku, wsparci przez 3300 samolotów, 1200 czołgów i 8000 artyleryjskich luf.

Kiedy rankiem 16 kwietnia ruszyły do natarcia dwa radzieckie Fronty, a w ich składzie dwie polskie armie liczące 186 000 żołnierzy, 320 samolotów, 500 czołgów i 3100 dział, nikt jeszcze nie wiedział, jak szybko zostaną przełamane linie obronne hitlerowców i za ile dni skończy się wojna.

Kiedy rankiem prom z czołgiem 102 na pokładzie, okruch w skalnej lawinie ofensywy, przybił do zachodniego brzegu Odry, byli jeszcze tacy niemieccy faszyści, którzy wierzyli w przełom wojny, w genialne posunięcie polityczne führera, skłócające aliantów, lub też w Wunderwaffe, broń cudowną, spalającą jednym wybuchem całe dywizje piechurów wroga lub też druzgocącą jego czołgi. Byli tacy, którzy wierzyli i starali się wszystko rzucić na szalę ostatniej wielkiej bitwy.


Перейти к странице:
Предыдущая страница
Следующая страница
Жанры
  • Военное дело 5
  • Деловая литература 139
  • Детективы и триллеры 1117
  • Детские 53
  • Детские книги 335
  • Документальная литература 208
  • Дом и дача 61
  • Дом и Семья 123
  • Жанр не определен 16
  • Зарубежная литература 421
  • Знания и навыки 279
  • История 201
  • Компьютеры и Интернет 8
  • Легкое чтение 682
  • Любовные романы 6577
  • Научно-образовательная 141
  • Образование 216
  • Поэзия и драматургия 42
  • Приключения 343
  • Проза 798
  • Прочее 361
  • Психология и мотивация 64
  • Публицистика и периодические издания 49
  • Религия и духовность 89
  • Родителям 10
  • Серьезное чтение 95
  • Спорт, здоровье и красота 34
  • Справочная литература 12
  • Старинная литература 30
  • Техника 20
  • Фантастика и фентези 5985
  • Фольклор 4
  • Хобби и досуг 5
  • Юмор 61
Goldenlib.com

Бесплатная онлайн библиотека для чтения книг без регистрации с телефона или компьютера. У нас собраны последние новинки, мировые бестселлеры книжного мира.

Контакты
  • m-k.com.ua@yandex.ru
Информация
  • Карта сайта
© goldenlib.com, 2026. | Вход